Terroryzm bez tajemnic

Ludzie którzy stoją za większością rzeczywistych oraz udaremnionych zamachów terrorystycznych na Zachodzie nie są dla nas żadną tajemnicą. Szereg autorów przestudiowało setki ich życiorysów, przeprowadzając z wieloma z nich szczegółowe rozmowy, generując bardzo już bogatą fachową literaturę w tym temacie. Oprócz wielu innych rzeczy na ich temat wiemy też rzecz kluczową: absolutna większość z nich była (lub została na krótko przed zaangażowaniem się w działalność terrorystyczną) zwolennikami jednego bardzo konkretnego ruchu religijno-ideologicznego w łonie islamu.

Wiemy dobrze jaki jest to ruch, wiemy czym różni się od pozostałych grup wewnątrz islamu, wiemy jak rozpoznać jego członków, wiemy którzy duchowni i organizacje ich reprezentują, wiemy które nurty i wewnętrzne mutacje w łonie tego ruchu są najbardziej podatne na sięganie po przemoc, a które tylko zapewniają sprzyjającą tej przemocy ideologiczno-duchową atmosferę... wiemy o nich wszystko co trzeba by zacząć zastanawiać się nad realnymi i skutecznymi rozwiązaniami tego problemu.

Dlaczego więc w reakcji na kolejne zamachy jesteśmy gotowi podjąć właściwie każdą kwestię z wyjątkiem tej najbardziej kluczowej? Zaczynamy debatę na każdy temat, od pseudoteologicznego roztrząsania które współczesne ruchy w islamie są „autentyczną” ekspresją tekstów religijnych sprzed ponad tysiąca lat aż po wplątywanie terroryzmu w zupełnie niezwiązane z nim tematy jak „multikulturalizm” czy integracja imigrantów (żadna „kultura” nie ma tu nic do rzeczy, absolutna większość europejskich terrorystów muzułmańskich to osoby na wskroś zwesternizowane i zintegrowane).

Gdzie pośród roztrząsania właściwie każdej kwestii choć w najmniejszym stopniu związanej z islamem postawiliśmy choć jeden krok w kierunku ograniczenia i utrudnienia działalności i możliwości rekrutacji środowisku generującemu absolutną większość terrorystów?

Problemów nie rozwiązuje się przez wplątywanie ich w jakieś meta-narracje ani przez rozmydlanie ich w jak najszerszych i najbardziej ogólnikowych kategoriach („islam” czy „muzułmanie”). Na problemy zdefiniowane tak ogólnikowo i globalnie, że niemal abstrakcyjnie, jak „islam” i „muzułmanie”, nie ma realistycznych rozwiązań, chyba że komuś marzy się „ostateczne rozwiązanie kwestii muzułmańskiej”. Tylko bardzo precyzyjna identyfikacja problemu pozwala na znalezienie równie precyzyjnych, skutecznych i realistycznych rozwiązań.
Trwa ładowanie komentarzy...