O autorze
Jeden z imamów Stowarzyszenia Jedności Muzułmańskiej , związku wyznaniowego zrzeszającego polskich muzułmanów szyickich. Pracownik Instytutu Al-Mahdi w Wielkiej Brytanii. Pierwszy Polak, który ukończył studia w szyickim seminarium duchownym. Redaktor magazynu Al-Islam.
Oprócz specjalizacji z teologii i prawa islamu główne obszary moich zainteresowań to współczesna myśl muzułmańska (od nurtów politycznych określanych zbiorczo mianem islamizmu po prądy reformatorskie), wahhabizm oraz procesy radykalizacyjne wśród europejskich muzułmanów. Poza działalnością stricte religijną staram się przybliżać i wyjaśniać niemuzułmańskiemu odbiorcy zjawiska zachodzące we współczesnym islamie.

Normalizacja hejtu

Normalizacja hejtu

Chociaż pojedyncze na razie przypadki fizycznych ataków na muzułmanów (lub domniemanych muzułmanów) w Polsce nie powinny być powodem do nadmiernego bicia na alarm, to nie trzeba jednak jasnowidza by przewidzieć, że w obecnej atmosferze będzie to trend rosnący. Zamiast łatwego odcięcia się od samej przemocy, które nic nie kosztuje i niewiele znaczy w czasach gdy wszyscy wiemy co PR-owo wypada powiedzieć publicznie, lepiej byłoby zacząć poważniej zastanawiać się nad związkiem między takimi incydentami, a właśnie atmosferą, która je ułatwia.



Jeśli przekaz medialny w sposób hurtowy przedstawia muzułmanów jako morderców i gwałcicieli, to nieuniknione jest, że przypadkowi muzułmanie będą traktowani jak mordercy i gwałciciele. Jeśli zmasowana kampania odczłowiecza muzułmanów, to nieuniknione jest, że znajdą się tacy, którzy nie będą ich jak ludzi traktować. Jeśli dominująca retoryka przedstawia wszystkich muzułmanów jako egzystencjalne zagrożenie dla naszego kraju, to nieuniknione jest, że pojawią się ludzie, którzy postanowią nas „bronić” przed takim „zagrożeniem” wszelkimi środkami. Jeśli medialna nagonka kreuje obraz islamu jako religii, którą wyznawać można jedynie w sposób barbarzyński, to nieuniknione jest, że ludzie będą traktować przypadkowych muzułmanów jak barbarzyńców tylko dlatego, że tę religię wyznają.

Są powody, dla których np. za antysemityzm uznajemy nie tylko najbardziej nienawistne i obelżywe uwagi pod adresem Żydów, ale też cały szereg innych postaw, od wiary w ich udział w każdym możliwym spisku aż po negowanie Holocaustu. Jest tak, ponieważ to, co spotkało europejskich Żydów nauczyło nas, że słowa mają konsekwencje - co najlepiej podsumował rabin Heschel mówiąc, że obóz koncentracyjny w Oświęcimiu zbudowały nie cegły, ale słowa. A istotną częścią odczłowieczania przedwojennych Żydów było nie tylko nazywanie ich robactwem, ale i „racjonalna” krytyka np. stopnia ich integracji i lojalności wobec społeczeństwa gojów, czy też wielu elementów judaizmu (klasyczny antysemityzm sypał cytatami z Talmudu jak z rękawa).

Uprzedzając obiekcje „islamosceptyków”, z których wielu każdą uwagę na temat jakości uprawianej przez nich krytyki uznaje za wyraz cenzury „politycznej poprawności”: nie postuluję powstrzymywania się od krytyki jako takiej. Uwielbiam krytykę. Jest dla mnie stymulującym intelektualnie wyzwaniem. Szereg moich dzisiejszych poglądów na temat islamu jest wynikiem rewizji zainicjowanej krytyką - był to jednak zawsze poważny naukowy krytycyzm, a nie zacietrzewione polemiczne krytykanctwo.

Trudno byłoby wyczerpująco przedstawić pożądany standard debaty o islamie w krótkim artykule, gdzieś jednak trzeba zacząć. Inne przyczynki do tej debaty popełniłem tutaj oraz tutaj. Dość na razie wspomnieć, że zachowanie w tej krytyce proporcji, zwracanie uwagi na niuanse czy unikanie tabloidowych technik dziennikarskich byłoby dobrym początkiem. Kiedy ostatnio sprawdzałem, zasada domniemania niewinności i niestosowania odpowiedzialności zbiorowej też były częścią tej europejskiej kultury, której podobno musimy teraz zaciekle bronić.

Krytyka nie staje się racjonalna tylko dlatego, że serwuje uprzedzenia w białych rękawiczkach. Nie staje się odpowiedzialna tylko dlatego, że dystansuje się od fizycznej przemocy. Nie pozbywa się uprzedzeń tylko dlatego, że je racjonalizuje. Krytyka, która serwuje uprzedzenia w białych rękawiczkach bywa wręcz bardziej niebezpieczna od otwartego i ordynarnego ich wyrażania, jest bowiem bardziej skuteczna w ich normalizacji i wprowadzaniu na salony.
Trwa ładowanie komentarzy...