O autorze
Jeden z imamów Stowarzyszenia Jedności Muzułmańskiej , związku wyznaniowego zrzeszającego polskich muzułmanów szyickich. Pracownik Instytutu Al-Mahdi w Wielkiej Brytanii. Pierwszy Polak, który ukończył studia w szyickim seminarium duchownym. Redaktor magazynu Al-Islam.
Oprócz specjalizacji z teologii i prawa islamu główne obszary moich zainteresowań to współczesna myśl muzułmańska (od nurtów politycznych określanych zbiorczo mianem islamizmu po prądy reformatorskie), wahhabizm oraz procesy radykalizacyjne wśród europejskich muzułmanów. Poza działalnością stricte religijną staram się przybliżać i wyjaśniać niemuzułmańskiemu odbiorcy zjawiska zachodzące we współczesnym islamie.

Gangsta dżihad

Pojawiły się ostatnio przekazy dotyczące udziału kilku Polaków w walkach po stronie muzułmańskich ekstremistów w konflikcie syryjskim. Nie są to informacje pewne, niezależnie jednak od tego, czy Polacy walczą w tej chwili w Syrii, czy nie, nie mam większych wątpliwości co do tego, że będą walczyć w którymś z kolejnych konfliktów, co kilka lat wykorzystywanych przez międzynarodowych dżihadystów do próby realizacji ich utopijnej koncepcji państwa islamskiego.

Obserwujemy wśród pewnej małej grupy polskich muzułmanów przykłady internetowego zauroczenia dżihadyzmem i kreowania wokół niego romantycznej atmosfery walki o szlachetną sprawę. Jakiś czas temu pojawiły się nawet w sieci polskie tłumaczenia kilku krótkich książek Abu Muhammada Maqdisiego. Wprawdzie wkrótce zniknęły, jednak niepokojący jest już sam fakt znalezienia się wśród polskich konwertytów na islam kogoś, kto uznał za istotne udostępnienie w naszym języku prac czołowego ideologa międzynarodowego dżihadyzmu. Chociaż jest to zbyt mały margines, by mógł stanowić poważną bazę rekrutacyjną, to można spodziewać się, że trend ten będzie się w przyszłości rozwijał.



Po pierwsze, radykalne ideologie polityczne są dziś coraz częściej substytutem młodzieżowych subkultur, a radykalny islamizm i teologia wahhabizmu jest substytutem szczególnie atrakcyjnym, o czym wspominałem w wywiadzie dla strony "Islam po polsku":

„Dziesięć czy dwadzieścia lat temu większość młodych ludzi szukających ujścia dla swego nonkonformizmu znajdowała je w różnych subkulturach młodzieżowych, z których większość już dzisiaj zanikła. Ważnymi elementami takich subkultur było podkreślenie swojej inności, oryginalna tożsamość, jakaś radykalna utopijna ideologia dająca poczucie udziału w jakiejś ważnej sprawie, wyróżniający wygląd, jakiś wróg z innej subkultury, z którym się walczyło przynajmniej na słowa. Wahhabizm świetnie spełnia wszystkie te kryteria.”

Po drugie, obserwujemy obecnie, szczególnie przemawiającą do poszukujących radykalizmu młodych ludzi, swego rodzaju fuzję – mieszanie się dżihadystowskiej ideologii z kulturą „gangsta”. Zetknięcie się zachodnich muzułmanów z propagowaną przez część kultury hiphopowej mentalnością ulicznego gangstera daje dwojakie rezultaty. Z jednej strony często prowadzi do zepchnięcia islamu do sfery tożsamości, jednocześnie w sferze praktyki, w codziennym życiu pozostawiając głównie etos „gangsta”. Z drugiej strony etos ten jest czasem wykorzystywany do wzmocnienia dżihadystycznego przekazu, oferując młodym ludziom opcję gangsterki wzbudzającej o wiele większy respekt niż nieudolne próby kopiowania stylu życia z hiphopowych teledysków. Któż jest większym „gangsta” od twardziela który ryzykując życie weźmie udział w dżihadzie?

Przykładów takiej mieszanki jest coraz więcej, od zdjęć jakie publikują w sieci europejscy uczestnicy walk w Syrii, przez transformację niemieckiego rapera Deso Doga, który stał się maskotką dżihadystów, aż po życiorysy morderców brytyjskiego żołnierza Lee Rigby'ego.

Według wielu ekspertów, takich jak Olivier Roy, francuski znawca politycznego islamu, czy Marc Sageman, amerykański ekspert od walki z terroryzmem, mamy tu do czynienia z rekrutacją osób wykorzenionych, bez oparcia w swej tradycji i zawieszonych w pewnej kulturowej próżni. Potwierdzają to moje prywatne doświadczenia z osobami zainteresowanymi radykalnymi ideologiami, jak i rozmowy z brytyjskimi pracownikami społecznymi zajmującymi się trudną młodzieżą muzułmańską - ludzie ugruntowani w klasycznej tradycji islamu są wbrew pozorom mniej podatni na idee radykalnego islamizmu, który odbiega w wielu istotnych aspektach od tradycyjnej myśli muzułmańskiej (co przyznawać muszą nawet idole ruchów antyislamskich, tacy jak profesor nauk politycznych Bassam Tibi i historyk Daniel Pipes).

Ilustracją takiego stanu rzeczy na szerszą skalę była trwająca od lat 90-tych próba wykorzystania konfliktu w Bośni do wahhabizacji tego kraju. Miliony petrodolarów wydanych na budowę meczetów, literaturę i kształcenie młodych krewkich imamów na niewiele się zdały, kiedy Bośniacy zorientowali się, że wraz z nowymi meczetami nadchodzą ideologie podważające ich tradycyjne, wypracowane przez wieki rozumienie islamu. Saudyjscy sponsorzy zdołali oczywiście zakotwiczyć w Bośni w miarę prężną, bo dobrze opłacaną, społeczność wahhabitów, która regularnie powoduje wiele problemów; plan wahhabizacji szerszego społeczeństwa zakończył się jednak fiaskiem. W skali całej populacji bośniaccy wahhabici pozostali kłopotliwą, lecz niedużą sektą, będącą w stanie permanentnego konfliktu z głównym nurtem islamu. Wahhabici obrali więc kurs na Zachód, doskonale rozumiejąc, że tamtejsze społeczności muzułmańskie, złożone z wykorzenionych emigrantów oraz – będących zupełną „tabula rasa” – europejskich konwertytów, są o wiele łatwiejszym celem. Kurs ten oczywiście nie ominie również Polski.
Trwa ładowanie komentarzy...